Amerykańscy astronauci zadokowali na Międzynarodowej Stacji Kosmicznej, przyszedł więc czas na podsumowanie misji, którą przez miniony weekend obserwowały, czy to z zapartym tchem, czy delikatnym zainteresowaniem, dziesiątki milionów osób. Czy można uznać ją za sukces? Co będzie działo się dalej? Wszystkiego dowiecie się poniżej.

Kto, gdzie i dlaczego?

Nie każdy uważnie śledził weekendowy wylot, czy to z braku chęci, czy czasu, więc warto najpierw dokonać pewnego wprowadzenia. 30 maja 2020 po raz pierwszy od zamknięcia programu Space Shuttle w 2011 roku astronauci wylecieli na orbitę z amerykańskiej ziemi.

W misji brała oczywiście udział NASA, ale nie tylko. Program Space Shuttle został zamknięty niemal dekadę temu, ponieważ loty na orbitę uznano za po prostu zbyt drogie i nieopłacalne. Amerykański przemysł kosmiczny przeniósł się w związku z tym w dużej mierze w ręce prywatne, a konkretnie w ręce jednej firmy – należącego do Elona Muska SpaceX’a.

SpaceX i NASA nawiązały relację symbiotyczną i udało im się doprowadzić do sytuacji, w której amerykańscy astronauci mogą znowu latać na orbitę. Póki co mowa tu tylko o dwóch osobach, ale w dłuższej perspektywie ma powstać system “kosmicznych taxi”, który będzie szybko, bezpiecznie i regularnie dostarczał znacznie więcej osób na orbitę.

Na orbitę, czyli właściwie gdzie? Celem jest oczywiście Międzynarodowa Stacja Kosmiczna. Bob Behnken i Doug Hurley zgodnie z planem mieli wylecieć do niej już 27 maja, ale start opóźnił się z powodu problemów pogodowych. Za to już wtedy mogliśmy podziwiać nowe kombinezony, które według Elona Muska mają zachęcić dzieci do zainteresowania się kosmosem.

kapsuła crew dragon

Lot na orbitę zakończył się całkowitym sukcesem – pod wieloma względami

Tym razem nie było wybuchających rakiet czy innych problemów technicznych lub pogodowych. Start miał miejsce z należącego do NASA Kennedy Space Center ulokowanego na Florydzie, o 15:22 czasu wschodniego w sobotę, 30 maja 2020 roku. Wykorzystano do niego rakietę Falcon 9, a także kapsułę Crew Dragon. Sama misja nosiła tytuł Demo-2.

Kapsuła zadokowała w Międzynarodowej Stacji Kosmicznej w niedzielę, 31 maja 2020, po około 19 godzinach lotu. W międzyczasie ludzie z wielu miejsc na świecie mogli ją zobaczyć na własne oczy. Cały czas NASA prowadziła relację na żywo z podróży, kolejnych informacji dostarczał też SpaceX. Poniżej możecie zobaczyć krótkie wideo, na którym astronauci z innej załogi witają przybywających na stację Benkhena i Hurleya.


Ten lot na orbitę był sukcesem nie tylko w sensie czysto technicznym – wydaje się, że tak, jak mówił niedawno Musk, dzięki niemu udało się na powrót rozbudzić marzenia o kosmosie, przynajmniej u części populacji. Najlepszym tego dowodem jest fakt, że rzeczona relacja z lotu cieszyła się wielomilionową widownią. Poniżej możecie obejrzeć nagranie z livestreamu.

Sukces misji jest też ogromnym powodem do radości dla samego SpaceX’a, który wcześniej ulokował na orbicie m.in. satelity, ale nie wysłał tam jeszcze ludzi. Przyszłość mieni się dla firmy w jasnych barwach, zarówno pod względem czystych zysków, jak i całkowitej dominacji w amerykańskim sektorze kosmicznym (aczkolwiek trzeba wskazać, ze SpaceX ma kilku rywali, np. Boeing Space).

Start rakiety Falcon 9 podziwiali na żywo prezydent Stanów Zjednoczonych Donald Trump i wiceprezydent Mike Pence.

lot na orbitę trump pence

Co dalej?

Benkhen i Hurley są już w Międzynarodowej Stacji Kosmicznej, gdzie obecnie rezydują jeszcze trzy inne załogi, ale co dalej? Ich pobyt w tym miejscu będzie trwał maksymalnie cztery miesiące, po czym kapsuła Crew Dragon odłączy się od Stacji i powróci na Ziemię – miejmy nadzieję, że bez żadnych problemów. Tak naprawdę więc SpaceX przeszedł dopiero połowę testu.

W przypadku, kiedy powrót astronautów z misji Demo-2 również przebiegnie prawidłowo, możemy się spodziewać, że wreszcie Muskowi uda się uruchomić swoje wspomniane już “kosmiczne taxi” i transportować kolejnych astronautów na orbitę regularnie. Nawet tak często, jak raz na kilka miesięcy.

Dlaczego jest to tak istotne? Nie jest tak, że od 2011 roku i zamknięcia programu Space Shuttle do Międzynarodowej Stacji Kosmicznej nie docierali żadni Amerykanie. Oczywiście docierali, natomiast nie startowali z amerykańskiej ziemi, a byli tam transportowani przez Rosję… za powalające 80 milionów dolarów za osobę.

Przy tym trzeba wskazać, że SpaceX nie pracuje z NASA za darmo. Bilet na orbitę nie jest tani i przewiduje się, że firma Muska będzie wystawiać za niego rachunki rzędu 55 milionów za osobę. Też jest to ogromna kwota, ale wyraźnie mniejsza. Nie bez znaczenia jest też aspekt propagandowy startowania z Ameryki i brak konieczności opierania się dalej na współpracy z Rosją.

Skąd się wzięła nowa gwiazda Internetu, czyli pluszowy dinozaur w kapsule?

Tworząc podsumowanie tego historycznego wydarzenia, nie sposób nie wspomnieć o jego ciekawym efekcie ubocznym. Można powiedzieć, że wygenerowało ono nową gwiazdę Internetu. O kogo chodzi? Oczywiście o pluszowego dinozaura, którego można było dostrzec unoszącego się w kapsule Crew Dragon podczas lotu. Zabawka ta rozbawiła i zaciekawiła wiele osób obserwujących lot. Skąd się tam wzięła i po co w ogóle znalazła się w kapsule lecącej na orbitę?

crew dragon dinozaur

Pluszowy dinozaur należy do syna jednego z astronautów. Nie znalazł się on na pokładzie przypadkiem. Już od pierwszego lotu, czyli lotu sowieckiego kosmonauty Jurija Gagarina w 1961 roku, tradycją stało się zabieranie ze sobą tak zwanych “zero-g indicators”, czyli wskaźników stanu nieważkości. Sam Gagarin miał na pokładzie niewielką lalkę. Pozwala to astronautom zarówno wizualnie zaznaczyć wejście w stan nieważkości, jak i ucieszyć swoje dzieci czy po prostu zabrać ze sobą swego rodzaju talizman “na szczęście”.

Czy loty na orbitę są dobrym pomysłem?

Wiemy już, że loty na orbitę wzbudzają spore zainteresowanie i ekscytację wśród nie tylko Amerykanów, ale ogółem ludzi z całego świata. Nie milkną jednak głosy krytyki wobec tego typu misji. Eksploracja kosmosu to szlachetny cel, ale jest to także cel ekstremalnie kosztowny, który nie przynosi póki co wymiernych korzyści.

Z drugiej strony, można usłyszeć, że oddawanie eksploracji kosmicznej niemal całkowicie w ręce jednej prywatnej, niepodlegającej publicznej kontroli firmy (a mówiąc jeszcze dokładniej – w ręce jednego człowieka, Elona Muska, przez niektórych uznawanego za geniusza i wizjonera, przez innych – aroganckiego bogacza, który za nic ma sobie prawo) i zmniejszanie w ten sposób kosztów też nie jest dobrym wyjściem.

Oglądaliście lot kapsuły Crew Dragon? Uważacie, że lot na orbitę to dobry pomysł, czy też myślicie, że to niepotrzebny wydatek? Koniecznie dajcie znać w komentarzach!

Udostępnij

administrator

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *