Napisz do nas

TechPolska.pl

Znajdziesz nas

Jak poinformowała firma Microsoft w poście na swojej stronie pomocy technicznej, przeglądarka internetowa Edge, domyślnie instalowana wraz z systemami Windows 10 i 11, doczeka się wbudowanej funkcji VPN nazwanej Edge Secure Network. Użytkownicy będą mogli korzystać z narzędzia za darmo, ale gdzie tkwi haczyk?

Wiadomość o wprowadzeniu funkcji VPN w przeglądarce Edge spotkała się z dość sceptycznym nastawieniem. Najważniejszy powód jest taki, że owszem – narzędzie Secure Network będzie dostępne i darmowe, ale za to objęte limitem transferu danych wynoszącym 1GB miesięcznie. To zapewne wystarczy osobom sporadycznie korzystającym z wirtualnej sieci, ale część użytkowników woli pozostać przy płatnych, lecz sprawdzonych rozwiązaniach typu VPN Polska choćby ze względu na częste podróżowanie czy, po prostu, kładzenie dużego nacisku na własną prywatność w sieci.

Wątpliwości co do prywatności danych

Warto mieć na uwadze, że limit danych w Edge Secure Network dotyczy nie jednego urządzenia, a użytkownika i wszystkich jego zsynchronizowanych sprzętów. Połączenie z VPN w Edge, mające w teorii gwarantować zwiększenie prywatności w sieci, będzie więc wymagało… zalogowania się do konta Microsoft, co zdaniem niektórych osób mija się z celem.

By Microsoft mógł kontrolować zużycie danych, konieczne będzie gromadzenie informacji o aktywności podczas połączenia z VPN w Edge. Naturalnie polityka firmy głosi, że wszelkie dane będą usuwane co 25 godzin, ale wielu użytkownikom to nie wystarcza.

Wcześniejsze problemy z Microsoftem

Chociaż firma Microsoft – informatyczny gigant – chwali się dbałością o bezpieczeństwo swoich klientów, to nie można powiedzieć, że jest nieskalana w kwestii prywatności. Już w 2017 roku na jaw wyszła zdawkowość w informowaniu użytkowników o gromadzeniu i przetwarzaniu ich danych osobowych, na co zwrócił uwagę Holenderski Organ ds. Ochrony Danych.

Według urzędników osoby korzystające z systemu Windows 10 nie były w stanie wyrazić pełnej zgody na przetwarzanie swoich danych, ponieważ Microsoft nie informował ich o tym, jakie informacje konkretnie zbiera i w jakim celu. A wiemy, że zbiera – korzysta z nich, by ulepszać swoje produkty czy analizować efektywność swoich działań, o czym informuje w oświadczeniu o ochronie prywatności.

Co zaoferuje narzędzie VPN w Edge?

Narzędzie Edge Secure Network, stworzone we współpracy z przedsiębiorstwem informatycznym Cloudflare, ma zapewniać te same zalety, co zewnętrzne programy VPN, a więc:

  • szyfrowanie połączenia zmniejszające ryzyko przechwycenia danych przez osoby trzecie;
  • zapobieganie śledzeniu przez reklamodawców czy dostawców usług internetowych;
  • maskowanie adresu IP zdradzającego lokalizację użytkownika.

Narzędzie będzie również całkowicie darmowe, co dla wielu osób także jest zaletą – ale czy słusznie? W końcu nie jest tajemnicą, że dostawcy sieci VPN muszą na siebie zarabiać, by utrzymać infrastrukturę. Jeśli nie pobierają abonamentu od klientów, to mogą na przykład sprzedawać dane o ich aktywności online reklamodawcom, a nawet organom rządowym.

Czy warto przejść na Edge ze względu na wbudowany VPN?

Dołączenie funkcji VPN do przeglądarki Edge to kolejny krok w celu poprawienia bezpieczeństwa użytkowników. Firma Microsoft wyraźnie kładzie nacisk na tę kwestię, co widać choćby po częstych aktualizacjach oprogramowania. Czy jednak Edge Secure Network to dobre rozwiązanie dla przeciętnego użytkownika?

Jak już wiemy, narzędzie jest dość mocno ograniczone, jeśli chodzi o limit transferu danych, a i konieczność logowania się do konta Microsoft i wyrażania zgody na śledzenie aktywności podczas połączenia z VPN budzi wątpliwości. Może jednak lepiej zostać przy płatnych, lecz przetestowanych narzędziach, które są w stanie pochwalić się transparentną polityką dotyczącą gromadzenia (a raczej niegromadzenia) poufnych danych swoich klientów.

Share:

administrator, bbp_keymaster

Redaktor naczelna TechPolska. Kiedy nie jest zajęta testowaniem każdego kawałka nowej technologii, który wpadnie jej w ręce, relaksuje się nabijaniem kolejnych setek godzin w ESO.

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany.