spacex

SpaceX wysadziło rakietę Falcon-9 – i dzięki temu wreszcie uruchomi swoje kosmiczne taxi

Nie trzeba nikomu przedstawiać SpaceX, firmy Elona Muska zajmującej się szeroko pojętym przemysłem kosmicznym. Wczoraj wysadziła ona jedną ze swoich rakiet, co uznane zostało za duży sukces i sprawiło, że prawdopodobnie ostatnia przeszkoda na drodze do transportowania astronautów do Międzynarodowej Stacji Kosmicznej została pokonana.

Dlaczego SpaceX wysadziło własną rakietę?

Wysadzenie rakiety Falcon-9 było częścią testu postępowania w przypadku sytuacji awaryjnej. Została ona wystrzelona w ośrodku Kennedy Space Center, a następnie po 80 sekundach lot celowo przerwano. W reakcji na to kapsuła z załogą odłączyła się od „wadliwej” rakiety. Oczywiście, jako, że był to tylko test, w tym wypadku załogą były specjalne manekiny. Pokryto je czujnikami, aby badać, jaki wpływ taka sytuacja miałaby na prawdziwych astronautów.

Zresztą sami zobaczcie, jak to wyglądało:

Test zakończył się całkowitym sukcesem – prawidłowo przebiegło odłączenie się kapsuły, a także wysadzenie rakiety. Po odłączeniu się, a zanim nastąpił wybuch, kapsuła zdołała oddalić się na bezpieczną odległość, a więc manekinowej załodze nic się nie stało.

Jest to tym istotniejsze, że całkiem niedawno, bo w 2018 roku rosyjski astronauta Alexey Ovchinin i inżynier lotu NASA Nick Hague przeżyli w podobnej sytuacji chwile niemałej grozy. Ich rakieta Sojuz przestała działać prawidłowo już 2 minuty po starcie. Ich życia uratował bardzo podobny system bezpieczeństwa, a więc jak widać jest to coś niezwykle potrzebnego, nie tylko w teorii, ale także w praktyce.

Innym, mniej szczęśliwym przykładem podobnej awarii może być słynna katastrofa amerykańskiego promu kosmicznego Challenger, która miała miejsce w 1986 roku. Do awarii doszło już po 72 sekundach od startu, po czym na oczach milionów telewidzów prom został zniszczony. Nie był to test, a już faktyczny start, więc załogą byli prawdziwi ludzie, a konkretnie 7 osób – wszyscy z nich zginęli. Nie miał on systemu bezpieczeństwa takiego jak ten, który uratował skórę załodze Sojuza czy wczoraj ocalił manekiny.

Dzięki sukcesowi testu SpaceX będzie mogło wysyłać astronautów na orbitę w kosmicznych taxi

Jak być może pamiętacie, jakiś czas temu SpaceX zostało zakontraktowane przez NASA (wraz z gigantem lotniczym Boeingiem) do transportowania astronautów do Międzynarodowej Stacji Kosmicznej (MSK). Od 2011 roku, kiedy to na emeryturę przeszła flota promów kosmicznych (Discovery, Endeavour i Atlantis), Amerykanie zmuszeni byli do korzystania z rosyjskich pojazdów kosmicznych z serii Sojuz. Jak można się domyślić, nie była to dla nich komfortowa sytuacja, w związku z czym dążyli do możliwości korzystania z usług amerykańskich firm.

Prawidłowe ukończenie takiego testu bezpieczeństwa jest prawdopodobnie tym, co wreszcie da SpaceX przepustkę do rozpoczęcia realizacji kontraktu. Kosmiczne taksówki SpaceX miały zacząć pracę już trzy lata temu, ale zapobiegła temu seria katastrof i niefortunnych wypadków. Najbardziej dotkliwym z nich był wybuch rakiety (w tamtym przypadku nie było to pożądanym wynikiem) podczas testu w kwietniu 2019 roku.

Elon Musk twierdzi, że pierwszy lot już z ludzką załogą ma mieć miejsce w lipcu tego roku. Na pokładzie znajdą się wtedy astronauci z NASA – Doug Hurley i Bob Behnken.

Co o tym wszystkim sądzicie? Myślicie, że kosmiczne taksówki SpaceX i Boeinga się sprawdzą, czy znowu zdarzy się coś nieprzewidzianego?

Źródło obrazka: Reuters

0 Komentarzy

Zostaw komentarz

Login

Welcome! Login in to your account

Remember me Lost your password?

Lost Password