Napisz do nas

TechPolska.pl

Znajdziesz nas

W 2018 roku ruszyła przedsprzedaż nowego dzieła The Boring Company Elona Muska, o nazwie “Not a Flamethrower”, czyli “Nie miotacz ognia”. Jedna sztuka kosztowała 500 dolarów – łącznie sprzedano (a przynajmniej tak twierdzą twórcy) 20 000 sztuk. Z nazwą tego urządzenia nie zgadzają się policjanci i sądy różnych krajów, zdaniem których jest to w rzeczywistości nic innego, jak miotacz ognia.

Czym jest “Nie miotacz ognia” Elona Muska?

Sama technologia stojąca za “Nie miotaczem ognia” nie należy do skomplikowanych. To bardzo prosta konstrukcja, działająca na tej samej zasadzie, jak chociażby pochodnie propanowe, które wykorzystuje się m.in. do niszczenia chwastów. Do urządzenia przyczepiony jest pojemnik na propan, który można odczepić (jednak, jak przekonacie się w dalszej części tego artykułu, nie gwarantuje to braku problemów z prawem).

Twór The Boring Company wyróżniał się za to designem, będącym mieszanką stylów science fiction i post-apo. Wyglądał bardziej jak karabin niż miotacz ognia, przez co widząc go można w pierwszej chwili myśleć, że ma się do czynienia właśnie z bronią, zwłaszcza, kiedy pojemnik na propan jest odczepiony.

nie miotacz ognia

Mimo nazwy “Nie miotacz ognia”, stróże prawa nie mają wątpliwości – jest to jak najbardziej miotacz ognia. Skąd taka nazwa produktu, która zdaniem większości policjantów i sądów jest nieprawidłowa? Wyjaśnił to sam twórca The Boring Company. W 2018 roku, jeszcze przed wysłaniem produktów kupującym, Elon Musk stwierdził:

„Powiedziano nam, że różne kraje zakazałyby jego wysyłania, że ​​zakazałyby miotaczy ognia. Aby rozwiązać ten problem dla wszystkich agencji celnych, oznaczyliśmy go jako „To nie miotacz ognia”.

Kiedy został zapytany o to, czy ta strategia okazała się skuteczna, odpowiedział “Nie wiem. Tak mi się wydaje. Tak”. Rzeczywistość jednak okazała się zupełnie inna i wiele osób, które zakupiły ten produkt, później przekonały się, że niekoniecznie warto było Muskowi wierzyć.

Ogrom “nie miotaczy” skonfiskowała policja

Dotychczas wiadomo o ponad 1000 z 20 000 sprzedanych sztuk “Nie miotacza ognia”, które zostały wysłane za granicę i trafiły w ręce policji lub służb celnych w różnych krajach – m.in. Wielkiej Brytanii, Szwajcarii, Włoszech i nie tylko.

Zarówno za granicą, jak i w USA, niekiedy kończyło się tylko na konfiskacie, ale zdarzyły się też przypadki, kiedy na ich posiadaczy nakładano grzywny lub nawet stawiano im zarzuty nielegalnego posiadania broni. Bardzo często funkcjonariusze natrafiali na “Nie miotacz” przypadkiem, ale zdarzały się też sytuacje, kiedy szukali właśnie tego sprzętu.

Ba – w kilku przypadkach odebrano “Not a Flamethrower” osobom podejrzewanym o handel narkotykami podczas nalotów zorganizowanych przez policję. Policja zapukała nawet do drzwi jednego vlogera z Manchesteru, który wrzucił na YouTube filmik, w którym testował to urządzenie.

Głośno było o przypadku jednego posiadacze tego sprzętu, Johna Richardsona, do którego mieszkania w Londynie wtargnęli uzbrojeni funkcjonariusze, będący częścią “Operation Viper”, zespołu walczącego z przestępstwami z użyciem broni, właśnie w poszukiwaniu tego urządzenia. Co ciekawe, ostatecznie jednak “Nie miotacz ognia” został mu zwrócony.

Doszło nawet do jednego aresztowania

Co włoscy policjanci mają do zabawki Elona Muska? Cóż, okazuje się, że dużo. Wszystko zaczęło się od aresztowania Amerykanina Maxa Craddocka w czerwcu 2018 roku, we włoskim mieście Olbia. Craddock próbował wejść do prywatnego autobusu imprezowego, mając przy sobie właśnie “Not a Flamethrower” (z odczepionym pojemnikiem na propan).

Jego egzemplarz został przez niego samego dodatkowo spersonalizowany (m.in. został on pomalowany na czarno). Widok tego urządzenia zaalarmował kierowcę autobusu, który zdecydował się wezwać policję. Policjanci zdecydowali się na aresztowanie. Craddock najpierw znalazł się w areszcie, a potem w więzieniu.

Trzeba w tym miejscu zaznaczyć, że posiadanie miotacza ognia we Włoszech może wiązać się z karą nawet 10 lat więzienia. Ostatecznie Craddock został wypuszczony po 10 dniach, ale nie odzyskał swojego “Nie miotacza ognia”. Sam przyznaje, że wypuszczono go prawdopodobnie tylko dlatego, że władze nie chciały problemów związanych z więżeniem amerykańskiego obywatela z błahej przyczyny.

Co o tym wszystkim sądzicie? Czy uważacie, że decyzja Muska, żeby w ogóle wypuścić taki produkt, była właściwa? Jak powinien on być Waszym zdaniem klasyfikowany prawnie? Koniecznie dajcie znać w komentarzach!

Share:

administrator, bbp_keymaster

TechPolska - Zespół, który tworzy naszą stronę składa się głównie z młodych amantów rozwiązań technologicznych oraz informatyki. W swoich treściach stawiamy przede wszystkim na obiektywność i rzetelność, co niejednokrotnie zostało docenione przez naszych czytelników.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *