Dr Elizabeth Milovidov przyznała w najnowszym wywiadzie, że ochrona najmłodszych przed nieodpowiednimi treściami w internecie to ciągła walka, w której odpowiedzialność ponoszą zarówno platformy technologiczne, jak i rodzice.
Balans między technologią a nadzorem rodzicielskim w Roblox
W rozmowie z serwisem Vulture dr Elizabeth Milovidov odniosła się do obaw dotyczących łatwości, z jaką dzieci mogą trafiać na nieregulowane treści. Podkreśliła, że Roblox stara się balansować między prywatnością użytkowników a uszczelnianiem systemu zabezpieczeń. Według niej problemem są często stare incydenty, które po latach ponownie zyskują rozgłos w mediach społecznościowych, mimo że moderacja zdążyła już na nie zareagować.
„Wiele opublikowanych raportów opiera się na wydarzeniach, które miały miejsce kilka lat temu lub zostały wykryte przez zespoły moderatorów, ale niestety ktoś zrobił zrzut ekranu, opublikował go na Instagramie i dla nas to koniec gry”.
Milovidov zauważyła, że samo odcięcie dziecka od konkretnej aplikacji nie rozwiązuje problemu, ponieważ zagrożenia takie jak cyberbullying mogą wystąpić wszędzie, nawet w dokumentach Google. Jej zdaniem kluczem jest wyznaczanie granic i otwarta rozmowa z dziećmi o ich doświadczeniach w sieci.
Szefowa ds. wsparcia rodziców stwierdziła, że firmy technologiczne mają ogromną odpowiedzialność za bezpieczeństwo swoich platform, być może nawet większą niż sami opiekunowie. Przyznała jednocześnie, że w Robloxie jest jeszcze wiele do zrobienia w kwestii ochrony nieletnich.
Deklaracje te padają w trudnym dla platformy momencie. Roblox mierzy się obecnie z licznymi pozwami, w tym z oskarżeniami ze strony hrabstwa Los Angeles o ułatwianie dorosłym nawiązywania kontaktów z dziećmi. Sprawy sądowe dotyczą także poważnych zarzutów o grooming oraz napaści seksualne na małoletnich użytkownikach. Dane z brytyjskich raportów wskazują dodatkowo, że aż 40 procent dzieci nie zgłasza szkodliwych treści, ponieważ nie wierzy w skuteczność takich działań.
WARTO PRZECZYTAĆ:







