Blaze Entertainment pokazało Evercade Nexus, nową przenośną konsolę na kartridże, która wyraźnie stawia na większą wygodę użytkowania. Sprzęt ma większy ekran, dwa analogi i zestaw z odświeżonymi Banjo-Kazooie oraz Banjo-Tooie, a przedsprzedaż rusza 1 kwietnia.
Evercade Nexus zapewni większy ekran i analogi
To zapowiedź, która może mocno zainteresować fanów fizycznych wydań retro. Evercade od początku buduje pozycję nie surową mocą, lecz prostotą i licencjonowaną biblioteką, a Nexus wygląda jak próba wejścia w nowocześniejszą ergonomię bez porzucania tego, co wyróżnia markę. Jeden z poprzednich modeli zamieściliśmy w naszym zestawieniu najlepszych konsol przenośnych.
Najważniejsza zmiana w Evercade Nexus to bardziej współczesne podejście do samego handhelda. Konsola otrzyma ekran o przekątnej około 5,89 cala, do tego dodatkowe kontrolery w postaci dwóch analogów i format, który ma lepiej odpowiadać dzisiejszym oczekiwaniom graczy. Mimo tych zmian Blaze Entertainment nie odcina się od fundamentu całego ekosystemu — nowy model pozostaje kompatybilny z biblioteką kartridży Evercade. To kluczowa wiadomość, bo właśnie wsteczna kompatybilność może sprawić, że dla wielu osób będzie to najwygodniejszy Evercade do tej pory, bez konieczności budowania kolekcji od zera. Ogłoszenie pojawiło się pod koniec marca 2026 roku, a wysyłka sprzętu planowana jest na jesień.
Blaze dorzuca do premiery mocny akcent w postaci pakietu z odświeżonymi Banjo-Kazooie oraz Banjo-Tooie, co dobrze wpisuje się w strategię „retro na licencjach”. Właśnie tu Evercade próbuje znaleźć przewagę nad emulacją i handheldami na Androidzie: zamiast otwartej platformy oferuje prosty, zamknięty model oparty na legalnych wydaniach na fizycznych nośnikach. Nexus ma kosztować około 200 USD, więc nie będzie to najtańsza droga do grania w retro, ale dla części odbiorców liczyć się może wygoda, spójność ekosystemu i sam fakt korzystania z kartridży. Na razie nie wiadomo jeszcze, jak szeroki będzie katalog „odświeżonych” wydań ani czy pojawią się różnice regionalne w dostępności. Pewne jest jedno: Blaze nie porzuca swojej niszy, tylko próbuje ją unowocześnić.
WARTO PRZECZYTAĆ:







