Philips Evnia 25M2N3200W/00 to budżetowy monitor gamingowy, który w rozsądnej cenie oferuje bardzo dobrą jakość obrazu i odświeżanie 240 Hz. Sprawdziliśmy, czy to sprzęt wart zakupu i jak radzi sobie w codziennym użytkowaniu oraz grach.
Philips Evnia 25M2N3200W/00 to niedrogi monitor dla graczy
Linia Evnia wprowadziła nową jakość do marki Philips. To monitory skierowane do graczy, którzy oczekują wysokiej jakości, ale niekoniecznie chcą płacić za nie fortuny. Model 25M2N3200W/00 to przykład monitora z segmentu budżetowego, ale z możliwościami, które trudno określić podstawowymi.
Przyciąga uwagę bardzo wysokim odświeżaniem 240 Hz, czasem reakcji 1 ms (MPRT) i technologią FreeSync Premium. Czego w takim razie nie oferuje? Gdzie się kryje jego sekret? W rozdzielczości, która wynosi tylko 1920×1080, czyli FullHD. Czy w 2025 roku to nie za mało? Czy to przekreśla jego znaczenie? Nie sądzę.


Design monitora jest minimalistyczny, ale nowoczesny. Philips Evnia 25M2N3200W/00 wyróżnia się modnymi cienkimi ramkami po trzech stronach ekranu. Stopka monitora jest wykonana z plastiku, jednak zapewnia zaskakująco dobrą stabilność. Konstrukcja jest lekka, a zakres regulacji wysokości, kąta pochylenia oraz obracania pionie i poziomie pozwala na więcej możliwości dokładnego dopasowania do potrzeb użytkownika i miejsca na biurku, np. przez ustawienie monitora w punkcję pivot (pionowo).
Wysoka częstotliwość odświeżania i niski input lag sprawdzają się w grach FPS i e-sportowych
Sercem monitora jest matryca VA LCD o przekątnej 24,5 cala i rozdzielczości Full HD. Choć nie imponuje pikselami, to 1080p w tej przekątnej nadal prezentuje się dobrze i pozwala uzyskać wysoką wydajność w grach – szczególnie przy kartach graficznych ze średniej półki. Największą zaletą jest jednak odświeżanie 240 Hz, które w połączeniu z niskim input lagiem i czasem reakcji 1 ms daje bardzo płynny obraz.


W grach takich jak Valorant, CS2 czy Fortnite, różnica między 144 Hz a 240 Hz jest zauważalna – ruchy są bardziej płynne, a celowanie dokładniejsze. Monitor wspiera technologię AMD FreeSync Premium, co oznacza, że synchronizacja klatek z odświeżaniem przebiega bez zakłóceń i bez efektu tearingu, nawet przy spadkach wydajności.
Nieco słabiej wypada jakość kolorów – odwzorowanie barw jest przeciętne (ok. 99% sRGB), a kontrast typowy jak na VA (około 3000:1). To nie monitor do pracy graficznej czy profesjonalnego montażu wideo, ale do gier i codziennego użytku sprawdza się zadowalająco. Jasność maksymalna na poziomie 300 nitów wystarcza do komfortowej pracy w dobrze oświetlonym pomieszczeniu.


Dla kogo jest Philips Evnia 25M2N3200W/00?
Ten monitor wyraźnie został zaprojektowany z myślą o graczach, dla których liczy się płynność, szybkość reakcji i niskie opóźnienia. To świetna propozycja przede wszystkim dla fanów FPS-ów i gier esportowych, którym bardziej zależy na wysokim odświeżaniu niż rozdzielczości. Sprawdzi się też wśród młodszych graczy oraz streamerów, którzy potrzebują podstawowego, ale niezawodnego wyświetlacza.
W momencie, gdy piszę te słowa, monitor Philips Evnia 25M2N3200W/00 jest do dostania już za około 549 złotych, co czyni go świetną propozycją. Co prawda może się wydawać, że nie jest to cena odbiegająca od standardowej za monitor FullHD, jednak jeśli dodamy do równania 240 Hz, okazuje się, że jest to bardzo interesująca propozycja. Dodatkowo aktualnie Philips uruchomił promocję, w ramach której za rejestrację zakupu monitora z linii Evnia można uzyskać voucher PaySafeCard na zakup gier!


Jeśli zależy ci na bardzo płynnej rozgrywce, wysokim odświeżaniu i niskim opóźnieniu, a jednocześnie nie chcesz przepłacać – Philips Evnia 25M2N3200W/00 będzie solidnym wyborem. To sprzęt, który w swojej klasie cenowej oferuje dokładnie to, czego potrzebują gracze sieciowi: szybkość, stabilność i przyzwoitą jakość obrazu. Trudno znaleźć inny monitor o takich parametrach w tej cenie.
Zalety Philips Evnia 25M2N3200W/00
- Odświeżanie 240 Hz.
- Czas reakcji 1 ms (MPRT)
- Technologia AMD FreeSync Premium
- Dobra cena jak na parametry
Wady Philips Evnia 25M2N3200W/00


WARTO PRZECZYTAĆ:







