Napisz do nas

TechPolska.pl

Znajdziesz nas

Co byście pomyśleli, gdyby Wasze radio w samochodzie nagle zaczęło się samo bez końca uruchamiać ponownie i nie można byłoby zmienić stacji? Zhackowanie auta, a może jakieś opętanie? 😂 Do takiego właśnie wydarzenia doszło w Seattle, chociaż “hackerzy” nie mieli złych intencji, a wszystko okazało się dziełem przypadku.

Mazdy “oszalały” przez sygnał pozbawiony jednej kluczowej informacji

Problemem zostały dotknięte tylko samochody marki Mazda, wyprodukowane od 2014 do 2017 roku. Rozgłośnia radiowa z Seattle o nazwie KUOW 94.9FM nadała pewien sygnał, przez który systemy multimedialne w tych autach po prostu zwariowały. Problem dotyczył tylko radia, ale właśnie całego systemu multimedialnego, a więc też m.in. Bluetootha i GPS-a.

Ostatecznie okazało się, że samochody zostały dotknięte swoistą “pętlą śmierci” całkowicie nieumyślnie. Wszystkiemu winny był fakt, że nadany sygnał nie zawierał tylko dźwięk, ale też dodatkowo grafikę. Zakłada się, że była to okładka płyty, z której pochodził grany aktualnie utwór.

Samo w sobie nie powinno to wywołać tak drastycznej reakcji ze strony pojazdu. Niestety, dodatkowo nadawany sygnał nie zawierał informacji o tym, jaki właściwie rozszerzenie miał ten plik. Mazdy nie wiedziały więc, jak go zidentyfikować i system się “zcegłował”.

Z tego co wiadomo, problem dotknął tylko Mazdy i tylko z określonych roczników, więc najwyraźniej inni producenci i modele aut były lepiej przygotowane na taką sytuację.

Niby śmiesznie, ale trzeba wymienić część za 6000 złotych

Ta cała sytuacja może się wydawać zabawna osobom postronnym, ale kierowcom pewnie nie było do śmiechu, kiedy nagle ich pojazdy zaczęły wykonywać takie niepokojące działania. Do tego okazuje się, że usunięcie problemu nie jest tanie – trzeba wymienić drogą część, więc rzekomo trzeba przygotować się na wydatek rzędu 6000 złotych.

Nie jest to mało, ale na szczęście obiecano, że wyjątkowo naprawy u osób, którym samochód uszkodziło właśnie to wydarzenie. zostaną dokonane za darmo. Niestety, jest i zła strona medalu.

Tak, naprawy będą darmowe, ale dopiero kiedy będzie to możliwe – obecnie ciężko z dostępnością chipów, więc to pewnie marne pocieszenie dla właścicieli uszkodzonych pojazdów.

I prawidłowo, bo chociaż rozgłośnia radiowa popełniła tu pewną gafę, to Mazda ujawniła tą akcją brak odpowiedniego testowania pojazdów – w końcu auta innych producentów nie ucierpiały.

Jedynym pozytywnym aspektem jest fakt, że ucierpiało tylko radio, a nie doszło do przejęcia kontroli nad innymi modułami pojazdu, co mogłoby doprowadzić do wypadków. Dajcie znać w komentarzach, co Wy o tym wszystkim sądzicie (i czy boicie się teraz włączać radio w samochodzie)!

Share:

administrator

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany.