Media społecznościowe to „największa machina propagandowa w historii”

Media społecznościowe to „największa machina propagandowa w historii” według Sachy Barona Cohena

Sachę Barona Cohena znać możecie z filmów o Boracie czy Bruno. W kręgu jego zainteresowań leży jednak nie tylko kino – aktorowi leżą także na sercu sprawy związane z dobrem publicznym. Wygłosił niedawno przemówienie na organizowanym przez Ligę Antydefamacyjną (żydowską organizację antyrasistowską) szczycie „Never Is Now”, czyli „Nigdy Jest Teraz”. Skrytykował w nim media społecznościowe, takie jak Facebook czy Twitter. Nie omieszkał także odnieść się do wypowiedzi, jakie w ostatnim czasie wygłaszał Mark Zuckerberg, czyli twórca Facebooka.

„Największa machina propagandowa w historii”

Sacha Baron Cohen znalazł się na szczycie Ligi Antydefamacyjnej, aby odebrać od niej nagrodę ADL’s International Leadership Award.

Jedna rzecz jest dla mnie całkiem jasna: całą tą nienawiść i przemoc umożliwia garść firm internetowych, które równają się największej machinie propagandowej w historii.

Podczas swojej przemowy Cohen stwierdził, że w dzisiejszych czasach demagogowie odwołują się do najgorszych ludzkich instynktów. Oskarżył Facebooka, Twittera i inne media społecznościowe (oraz właścicieli portali takich jak YouTube) o celowe umożliwianie rozprzestrzeniania fałszywych informacji, ponieważ generują one dla nich zyski.

Wskazał to jako powód, dla którego tak zwane „fake news”, czyli nieprawdziwe informacje, cieszą się większą popularnością niż prawdziwe i poparte dowodami wiadomości.

Bredzenie lunatyka wydaje się tak rzetelne, jak odkrycia laureata Nagrody Nobla.

Media społecznościowe nie robią wystarczająco

Chociaż Cohen przyznał, że niektóre portale starają się walczyć z problemem wszechobecnej nienawiści i nieprawdziwych informacji, to sądzi, że wciąż robią za mało i ich działania są w dużej mierze powierzchowne.

Aktor zacytował następujący nagłówek: „Pomyśl, Co Goebbels Mógłby Zrobić z Facebookiem”.

(…) jeśli Facebook istniałby w latach 1930, pozwoliłby Hitlerowi postować 30-sekundowe reklamy o jego „rozwiązaniu problemu żydowskiego”.

Pokusił się również o bezpośrednie odniesienie się do postawy założyciela Facebooka, Marka Zuckerberga, wobec problemu fałszywych informacji i niewłaściwej treści na jego platformie.

Warto tutaj wspomnieć, że z treści umieszczanych na Facebooku, spraw związanych z prywatnością użytkowników i możliwości umieszczania fałszywych reklam Zuckerberg musiał się już spowiadać przed Kongresem Stanów Zjednoczonych.

Nie milkną już od dawna słowa krytyki wobec jego samego i jego platformy. Uważa się powszechnie, że Facebook szerzy dezinformację, są też przesłanki do twierdzenia, że stanowi zagrożenie dla bezpieczeństwa narodowego. Dowiedziono, że był wykorzystywany przez Rosjan podczas kampanii prezydenckiej USA w 2016 roku, aby wspomóc Donalda Trumpa.

Nie chodzi o ograniczanie niczyjej wolności słowa. Tu chodzi o dawanie ludziom, w tym niektórym z najbardziej odrażających ludzi na Ziemi, największą platformę w historii, aby dosięgnęli jedną trzecią planety. Wolność słowa nie jest wolnością zasięgu.

Cohen odniósł się także do zeszłorocznej przemowy Zuckerberga, w której twórca Facebooka mówił o akceptowaniu „różnorodności idei”. Zuckerberg stwierdził w niej, że uznaje posty zaprzeczające Holokaustowi za głęboko obraźliwe, ale nie sądzi, że Facebook powinien je usuwać.

W tym momencie na Facebooku wciąż są ludzie zaprzeczający Holokaustowi, a Google zabiera cię do najbardziej odrażających stron zaprzeczających Holokaustowi prostym kliknięciem. Jeden z głównodowodzących Google powiedział mi, co niebywałe, że te witryny tylko pokazują „obie strony” sprawy. To jest szaleństwo.

Aktor następnie zacytował Zuckerberga, który stwierdził, że „ludzie powinni decydować, co jest rzetelne, nie firmy technologiczne”. Cohen odniósł się do tego następującym pytaniem: jak w czasach, kiedy dwie trzecie tak zwanych „millenialsów” nie wie, czym jest Auschwitz, mają oni wiedzieć, co jest rzetelne? Jak mają wiedzieć, że kłamstwo jest kłamstwem?

Facebook jest jak restauracja

Baron Cohen porównał Facebooka i jego odpowiedzialność wobec użytkowników do… restauracji. Zadał następujące pytanie: czy jeśli neonazista wejdzie do restauracji i zacznie grozić innym klientom, mówiąc, że chce zabić Żydów, to czy właściciel restauracji powinien być zobowiązany do zaserwowania mu eleganckiego ośmiodaniowego posiłku?

Oczywiście, że nie. Właściciel restauracji ma całkowite prawo, i, argumentowałbym, moralną obligację, aby tego nazistę wyrzucić. Tak samo te firmy internetowe.

Aktor podkreślił, że w każdej innej branży firma musi ponosić odpowiedzialność za niesprawne produkty. Stwierdził, że jeśli wybuchną silniki czy nie zadziałają pasy bezpieczeństwa, producenci samochodów muszą dużym kosztem je wycofywać.

Według Cohena tak samo powinni robić właściciela Facebooka, YouTube’a czy Twittera.

Twój produkt jest niesprawny, jesteś zobligowany, aby go naprawić, nie ważne ile to kosztuje i nie ważne ilu moderatorów musisz zatrudnić.

Nie da się ukryć, że przemowa ta nie była delikatna, a Sacha Baron Cohen nie próbował Marka Zuckerberga oszczędzać. Jaka jest wasza opinia w całej tej sprawie? Czy Facebook powinien bardziej moderować znajdujące się na nim treści? Co z reklamami, w których dopuszczalne są kłamstwa?

0 Komentarzy

Zostaw komentarz

Login

Welcome! Login in to your account

Remember me Lost your password?

Lost Password