Napisz do nas

TechPolska.pl

Znajdziesz nas

Stało się – Facebook przestał istnieć. Mowa oczywiście o korporacyjnej spółce-matce, obejmującej poza najpopularniejszym serwisem społecznościowym na świecie także Instagrama, WhatsAppa czy Oculusa (twórcę gogli VR). Zmieniła ona nazwę na Meta, a zarazem jej prezes Mark Zuckerberg zaprezentował szereg ambitnych planów na przyszłość.

Nazwa Meta nie została wybrana przypadkowo

Zuckerberg ogłosił zmianę na wydarzeniu Connect, skupiającym się wokół tematyki wirtualnej i rozszerzonej rzeczywistości. Może się to wydawać przypadkowe, ale takie nie jest. Od pewnego czasu firma kładzie coraz większy nacisk na tematykę VR/AR, i to nie tylko w zakresie sprzętowym, ale też w kwestii oprogramowania.

Celem jest rzekomo stworzenie swoistego metauniwersum, stąd też taka, a nie inna nazwa. Czym jest metauniwersum omówimy dokładniej poniżej, w pierwszej kolejności trzeba jednak wyjaśnić, dlaczego w ogóle nazwa została zmieniona na inną, nie ważne jaką.

Według Marka Zuckerberga fakt, że i główna spółka, i jej najważniejsza aplikacja nazywały się tak samo, wprowadzało sporo chaosu. Postanowiono więc je oddzielić.

Aby odzwierciedlić to, kim jesteśmy i co mamy nadzieję zbudować, z dumą ogłaszam, że od dzisiaj nasza firma nazywa się Meta. Nasza misja pozostaje taka sama — nadal polega na łączeniu ludzi. Nasze aplikacje i nasze marki też się nie zmieniają – Mark Zuckerberg

Facebook i inne aplikacje firmy będą dalej, przynajmniej póki co, nosiły te same nazwy. Zuckerberg pozostanie prezesem Meta. Przebranżowienie całej spółki mimo to ma znaczenie nie tylko symboliczne. Dość powiedzieć, że ostatnie tygodnie nie były dla firmy łaskawe.

Wyciekła ogromna ilość wewnętrznych dokumentów firmy, obnażająca dyskusyjne podejście do takich kwestii, jak prywatność i bezpieczeństwo użytkowników, a także porządek publiczny. To zresztą tylko czubek góry lodowej, ponieważ w ostatnich latach pojawiło się też wiele innych afer, m.in. ta związana z firmą Cambridge Analytica. Nic więc dziwnego, że organizacja chce się zdystansować od nazwy, która kojarzona jest obecnie bardzo negatywnie.

Kiedy niedawno Snapchat, TikTok i inne social media próbowały wybielać swój wizerunek podczas przesłuchania w Kongresie, amerykański sentator Richard Blumenthal powiedział, że “bycie innym of Facebooka nie jest obroną”, bo “poprzeczka jest w rynsztoku”. Auć. Ciężko jednak powiedzieć, że to przebranżowienie zadziała. W 2015 roku spółka-matka Google zmieniła nazwę na Alphabet, a nawet w środowiskach branżowych do dzisiaj używa się wciąż starej nazwy.

Metauniwersum, czyli właściwe co?

Facebookowy (a właściwie już nie facebookowy) metaverse to coś, co wydaje się żywcem wyjęte z dzieł sci-fi. Zuckerbergowi marzy się możliwość wejścia do w pełni imersyjnego świata 3D, w którym każdy będzie miał własnego awatara (na myśl przychodzi tu chociażby Ready Player One) i będzie mógł wchodzić w interakcje z innymi osobami.

Pomysł ten można prześledzić do powieści Snow Crash z 1992 roku. Prace zdają się być na tyle wczesnym etapie, że ciężko powiedzieć, jakie dokładnie możliwości będzie miał ten projekt, kiedy (czy jeśli w ogóle) stanie się publicznie dostępny.

O tego typu rozwiązaniach słyszeliśmy z ust Zuckerberga nie od dziś, ale dopiero niedawno prace nad nimi ruszyły pełną parą. Facebook ogłosił bowiem fundusz o wartości 10 milionów dolarów dla programistów pracujących nad platformą Horizon Worlds, czyli właśnie swego rodzaju wirtualnym światem, wykorzystującym technologię Oculusa. Horizon Worlds jest aktualnie w fazie bety.

Dawny Facebook zdradził także, że chce zatrudnić 10 000 pracowników z Unii Europejskiej, aby wspomogli proces budowania metauniwersum. Kolejne 50 milionów dolarów ma zostać zainwestowane w badania „w celu zapewnienia odpowiedzialnego opracowywania tych produktów”.

Podoba Wam się nowa nazwa Facebooka? I co sądzicie o tym pomyśle stworzenia prawdziwego metauniwersum? Dajcie nam koniecznie znać w komentarzach!

Share:

administrator

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany.