Udawajcie zaskoczonych! Premiera nowego kontrolera od Valve zakończyła się błyskawicznym wyczerpaniem zapasów. Urządzenie, które miało być przystępną alternatywą dla graczy korzystających z ekosystemu Steam, stało się nowym celem scalperów, osiągając na rynku wtórnym zawrotne ceny.
Oficjalne zapasy zniknęły w 30 minut
Ledwo pisaliśmy, że Steam Controller dostał datę premiery, a tu już po pierwszej partii. Sprzedaż kontrolera ruszyła wczoraj wieczorem i zaledwie po pół godzinie Valve poinformowało o całkowitym wyprzedaniu pierwszej partii towaru. Urządzenie wycenione w Wielkiej Brytanii na 85 funtów, w USA na 99 dolarów, a w Polsce na 419 zł niemal natychmiast pojawiło się w serwisach aukcyjnych takich jak eBay.
Obecnie oferty odsprzedaży znacznie przewyższają cenę sugerowaną przez producenta. W Wielkiej Brytanii odnotowano transakcje opiewające na kwoty powyżej 150 funtów, na rynku amerykańskim ceny sięgnęły nawet 300 dolarów, a w Polsce… 800 zł. Sytuacja ta budzi spore emocje wśród społeczności graczy, którzy liczyli na łatwy dostęp do nowego sprzętu.
Problemy z dostępnością kontrolera oraz wysokie ceny na rynku wtórnym mogą rzutować na odbiór nadchodzącej konsoli Steam Machine. Choć Valve zapowiadało, że jej cena ma być konkurencyjna względem rynku PC, obecne podwyżki w sektorze technologicznym oraz niedobory komponentów, takich jak pamięci RAM, wywołują niepokój u potencjalnych nabywców. Eksperci rynkowi wskazują, że sukces Steam Machine zależy od zachowania odpowiedniego pułapu cenowego, który pozwoliłby konkurować z tradycyjnymi konsolami.
Jesteście ciekawi działania nowego kontrolera? Nasza recenzja już niedługo!
WARTO PRZECZYTAĆ:







