Masz jakiś świetnie grający sprzęt audio, który nie wspiera domyślnie technologii AirPlay, a nie chcesz, żeby się marnował? Interfejs do streamingu dźwięku od Eve został stworzony z myślą o takich właśnie sytuacjach. Pojawia się jednak pytanie, czy faktycznie dobrze się w nich sprawdza — i nasza recenzja Eve Play szczegółowo na nie odpowie. Zapraszamy!

Recenzja Eve Play — specyfikacja

eve play specyfikacja recenzja

Pełna specyfikacja Eve Play przedstawia się następująco:

Połączenie siecioweWi-Fi 2,4 GHz / 5 GHz, Ethernet
Wyjściacyfrowe koaksjalne, cyfrowe optyczne, analogowe RCA
Przetwornik cyfrowo-analogowyTexas Instruments PCM5122A ze stosunkiem sygnał/szum 112 dB
Wymiary13,1 × 12,6 × 2,6 cm

W pudełku znajdują się:

  • interfejs do streamingu audio Eve Play
  • zasilacz
  • kabel RCA.

Trochę szkoda, że w zestawie znajdziemy tylko kabel RCA, ale z drugiej strony, jest niezerowa szansa, że inne przewody użytkownik będzie już posiadał, a minimalistyczny zestaw może mieć pozytywny wpływ na cenę, o której za moment.

eve play przewody

Cena interfejsu Eve Play

Za interfejs do streamingu dźwięku Eve Play trzeba zapłacić około 650 złotych. Trzeba przyznać, że nie jest to cena zaporowa, jeśli chodzi o interfejsy do streamingu audio, tym bardziej w przypadku sprzętu skrojonego pod urządzenia Apple.

Design i jakość wykonania

Wystarczy szybko rzucić okiem na wymiary urządzenia (13,1 × 12,6 × 2,6 centymetrów), aby zdać sobie sprawę, że Eve Play jest stosunkowo kompaktowe. To nieduża kostka o zaokrąglonych rogach, która bez problemu powinna zmieścić się na dowolnej wybranej szafce, regale czy stoliku.

Pod względem designu podzielono ją na 2 części: na dole mamy część matową w kolorze srebrnym, zaś na górze ciemne tworzywo sztuczne z efektem lustra. Zaraz po wyjęciu z opakowania wygląda to pięknie i elegancko, ale niestety trzeba być świadomym, że na takiej powierzchni kurz jest mocno widoczny, jest też ryzyko, że będzie się ona łatwo rysowała.

eve play zestaw

Nie ma żadnych przycisków, jest za to z przodu obudowy dioda informująca o stanie pracy urządzenia. Oczko w górnej tafli to z kolei mikrofon, wykorzystywany do synchronizacji dźwięku z obrazem. Z tyłu mamy zaś to, co w interfejsach tygryski lubią najbardziej, czyli porty.

Opisując od lewej do prawej, mamy wejście zasilacza, port Ethernet, porty cyfrowe: koaksjalny i optyczny, a następnie analogowe RCA (dla którego dostajemy dodatkowo przewód o długości ~95 cm). W tym ostatnim przypadku mamy klasycznie dwa wejścia, osobne dla każdego kanału stereo. Wszystko, co najważniejsze, jest więc dostępne: wejścia cyfrowe dla bardziej współczesnych urządzeń i port analogowy dla sprzętu retro.

recenzja eve play porty

Nie da się ukryć, że mile widziany byłby też port mini jack 3,5 mm, ale wymagałoby to zwiększenia nieco gabarytów urządzenia. Brak ten da się rozwiązać przejściówką, co jest bardzo małym kosztem. Całość jest estetyczna, miła dla oka, solidna i dobrze sprasowana. Nic nie trzeszczy, nie ma niedoróbek. Jakość wykonania wydaje się solidna, pod tym względem sprzęt powinien więc spełniać (z reguły dość wysokie) wymagania fanów Apple.

Eve Play — konfiguracja i obsługa

Interfejs do streamingu audio Eve Play łączymy z naszym smartfonem lub tabletem przy pomocy aplikacji, o której więcej za chwilę. Trzeba po prostu zeskanować kod QR na podstawie urządzenia/instrukcji. Całość trwa chwilę i nie sprawia problemów, a dostęp do Internetu można zapewnić sprzętowi za pośrednictwem Wi-Fi 2.4 lub 5 GHz w standardzie 802.11a/b/g/n bądź (niedołączonego do zestawu) przewodu Ethernet łączącego interfejs z routerem.

Po dodaniu interfejsu do swojego konta wystarczy, że podłączymy go przewodowo do odpowiedniego sprzętu audio. Soundbara, kolumn czy cokolwiek nam tylko przyjdzie na myśl, byle było kompatybilne ze wspomnianymi wcześniej portami (chyba że posiadamy jakieś przejściówki, które rozszerzą możliwości na inne wtyki). Następnie, odpalając podcast lub muzykę w aplikacji streamingowej, filmik na YouTube czy na Netflixie, dzięki technologii AirPlay usłyszymy dźwięk płynący z podłączonych do Eve Play głośników. Musicie przyznać, że jest to proste jak budowa cepa.

UWAGA: Eve Play samo w sobie nie jest głośnikiem i nie ma za zadanie funkcjonować w ten sposób. To zwyczajnie pośrednik między sprzętem audio a iPhone’em czy iPadem. Posiada za to na wyposażeniu wspomniany już mikrofon. Dzięki niemu może przeprowadzić w ramach konfiguracji taki myk, że puszczany jest dźwięk i aplikacja weryfikuje, kiedy w przestrzeni rzeczywiście pojawił się odgłos. W ten sposób ustalane jest opóźnienie dźwięku i nie trzeba męczyć się z takimi uciążliwościami, jak głos niezsynchronizowany z ruchem warg w filmach.

Jakość dźwięku — recenzja Eve Play

To sekcja kluczowa, która w naszej recenzji Eve Play po prostu musi się pojawić. Trzeba wyjaśnić, jak z dźwiękiem, czy nie traci na jakości i czy interfejs dodaje do niego coś od siebie, koloryzuje, wzbogaca, a może tworzy zniekształcenia, których wcześniej nie było. To wszystko omówimy.

Zaczynając od kwestii jakości dźwięku: jest taka, jakiej audiofile mogliby oczekiwać. Jeśli komuś bezprzewodowe odtwarzanie muzyki od razu kieruje myśli do Bluetootha, trzeba zaznaczyć, że Eve Play to zupełnie inny, wyższy poziom: zdecydowanie bliższe byłoby tu porównanie do odtwarzania z CD, co znawcy tematu wiedzą, że daje znacznie lepsze wrażenia.

Wiadomo, zależy też, w jakiej jakości odtwarzamy i na czym, natomiast, jeśli puścimy prawidłowy, pozbawiony wad plik FLAC, za pomocą porządnego głośnika, Eve Play nic nam tutaj nie popsuje.

I można odnieść to zarówno do głośników korzystających z portów cyfrowych, jak i analoga. Wykorzystano tutaj przetwornik cyfrowo-analogowy  PCM5122A od firmy Texas Instruments Audio. Producent zachwala jego świetne parametry, m.in. stosunek sygnał/szum na poziomie 112 dB. W praktyce oznacza to, że możemy liczyć na wysoką jakość dźwięku także za pośrednictwem wyjścia RCA — jasne, wsłuchując się dokładniej można zauważyć, że wejścia cyfrowe mają pewną przewagę, ale jednak jest to znacznie nowsza technologia. Nie wpływa to negatywnie na przyjemność z odsłuchu.

eve play design

Interfejs nie ma też wcale żadnych przykrych tendencji do dodawania chrupnięć czy szumów (sam z siebie — za błędy w nagraniu czy problemy z głośnikiem nie może przecież odpowiadać). Jednocześnie postawiono tutaj na neutralny, autentyczny przekaz, bez zabawy w niechcianą korektę dźwięku. Dostajemy dokładnie to, co puściliśmy (o ile oczywiście korekty nie wprowadzi sam głośnik).

Jeszcze jedna ważna sprawa: jeśli np. macie w swoim set-upie audio część głośników nieobsługujących domyślnie AirPlaya, i część, która to robi, nie ma problemu. Można jednocześnie puszczać dźwięk na wielu urządzeniach audio, niezależnie od typu, i to w sposób zsynchronizowany, tak, aby nic się nie rozjeżdżało.

Aplikacja Eve

Obsługa interfejsu koncentruje się na dedykowanej aplikacji mobilnej, względem innych aplikacji, z którymi ma on integrację. Aplikacja Eve, a właściwie Eve for Matter & HomeKit jest całkowicie darmowa i dostępna z poziomu App Store na iOS-a i iPadOS-a. Nie jest ona niestety przetłumaczona na Polski w 100%, ale nie powinno to generować szczególnych problemów, zarówno wstępna konfiguracja urządzenia, jak i dalsze korzystanie to prosta sprawa.

Jak można domyślić się już po samej nazwie aplikacji, i jak wspominano wcześniej, Eve Play jest w pełni kompatybilne z HomeKitem i Matter, można więc zarządzać urządzeniem poprzez te aplikacje i przygotowywać nawet bardzo zaawansowane automatyzacje. Nic nie stoi jednak na przeszkodzie, aby tworzyć sceny bezpośrednio w aplikacji Eve, czy to dla samego interfejsu streamingowego, czy również dla innych smart gadżetów tej firmy, jeśli się jakieś posiada.

Sceny to po prostu jakieś konkretne scenariusze zachowania urządzeń, które chcielibyśmy móc w dowolnej chwili uruchomić. Konkretnie w przypadku Eve Play mogą dotyczyć np. odtwarzania wybranej playlisty, o ustalonej głośności, z opcją mieszania lub powtarzania utworów.

Recenzja Eve Play — ocena i podsumowanie

Eve Play to produkt dla bardzo konkretnie wyznaczonej grupy docelowej: posiadaczy sprzętów Apple, którym zależy na odtwarzaniu dźwięku w dobrej jakości ze starszego sprzętu, który niekoniecznie jest kompatybilny z najnowszymi technologiami, czyli AirPlay. Tylko tyle i aż tyle. I trzeba przyznać, że ten interfejs do streamingu muzyki (i nie tylko) swoje zadanie spełnia koncertowo.

To urządzenie klasy premium, a więc dokładnie w guście fanów iPhone’ów i iPadów. Niewielkie wymiary, solidna konstrukcja, wszystkie najważniejsze wyjścia na pokładzie, plus, co kluczowe: świetna jakość muzyki, i sprawnie działająca synchronizacja dźwięku z odtwarzanym nagraniem (kluczowe, gdy nie puszczamy muzyki czy podcastu, ale coś z obrazem). Do tego dochodzi łatwa konfiguracja i zarządzanie urządzeniem. Po prostu klasa.

Jakiekolwiek minusy, na które można byłoby narzekać, to relatywne drobnostki: design jest niezwykle elegancki, ale delikatnie niepraktyczny (walka z kurzem to syzyfowa praca), a w aplikacji doświadczymy swoistego polglisza, co na szczęście jest kwestią, którą twórcy będą mogli łatwo rozwiązać odpowiednią aktualizacją.

Udostępnij

Jako duchowy przewodnik portalu TechPolska, oddaję się z pasją światu technologii i gamingu. Moje serce bije szczególnie mocno dla gier RPG, gdzie zanurzam się w skomplikowane światy i rozbudowane fabuły, ale równie chętnie oddaję się strategii, planując, manewrując i zdobywając wirtualne imperia.

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *