Napisz do nas

TechPolska.pl

Znajdziesz nas

Ostatnie lata to dla Blizzarda bardzo trudny czas: anulowanie Heroes of the Storm, słabe dodatki do World of Warcraft, zapowiedź patcha do Overwatcha jako pełnopłatnej gry, stagnacja klasycznych tytułów, wielka wtopa, jaką był remaster Warcrafta 3… Długo by wymieniać, a przecież dochodzą jeszcze sprawy sądowe. Jeśli miałbym określić, co było pierwszym gwoździem do trumny, postawiłbym właśnie na zapowiedź Diablo Immortal na Blizzconie 2018.

Materiały Blizzarda w trakcie kilku ostatnich tygodni przed konwentem były pełne aluzji do potencjalnej zapowiedzi Diablo 4. Hype sięgał zenitu, stąd przy braku zapowiedzi gniew fanów skupił się właśnie na DI. Bez znaczenia było, że opinie uczestników konwentu na temat dostępnego na Blizzconie dema były raczej pozytywne. Diablo Immortal zbierało krytykę za fatalną komunikację ze strony Blizzarda, czego najlepszym przykładem było sprowadzenie (skądinąd słusznej) wypowiedzi game directora Wyatta Chenga do mema. Chyba wszyscy wiemy, o czym mówię.

Diablo Immortal - ostatni gwóźdź do trumny Blizzarda?

Chociaż wedle przecieków gra była prawie gotowa do wydania już w 2018 roku, to po tak chłodnym przyjęciu Blizzard postanowił cofnąć się do biura. Na długo. Słuch o Diablo Immortal zaginął na dobre dwa lata i dopiero w 2021 roku dostaliśmy więcej informacji oraz betę. Miałem okazję wziąć udział w Australijskiej becie pod koniec zeszłego roku i wiecie co? Byłem bardzo pozytywnie zaskoczony – Diablo Immortal to naprawdę dobra gra! I mówię to jako człowiek, który na komórce grał chyba tylko w Pokemon Go.

Na szczęście od tego czasu wystarczyło już tylko kilka miesięcy do oficjalnej premiery. Na początku czerwca 2022 w końcu wszyscy mogliśmy zagrać w Diablo na komórkach. Początek gry jest dosyć standardowy dla gatunku: wybieramy klasę postaci. Od nas zależy czy wybierzemy barbarzyńcę, czarownika, nekromantę, łowcę demonów, krzyżowca czy mnicha. Pierwszy etap przygody zabierze nas do znanego z Diablo 3 Wortham.

Tam poznamy, jak działa UI i wszelkie podstawy. O fabule nie ma właściwie co mówić. Ta jest czysto pretekstowa, aby zwiedzać kolejne lokacje i zabijać kolejnych złych. Pamiętajcie tylko, że fabularnie Diablo Immortal jest umieszczone między Diablo 2 i 3. Nie zdziwcie się niezniszczonym Westmarchem albo żyjącym Deckardem Cainem.

Sama gra nie odbiega tu jakoś od klasyki gatunku: to najzwyklejszy hack and slash. Za pomocą umiejętności naszych postaci przebijamy się przez zastępy piekielnych demonów, aby zdobyć coraz lepsze wyposażenie, które pozwoli nam pokonywać trudniejsze hordy piekielnych demonów, aby zdobyć jeszcze lepszy ekwipunek, aby… wiecie, o co chodzi. Dostosowanie gry pod mobilki sprawiło, że możemy wybrać cztery skille z wielu oraz jeden z dwóch podstawowych ataków.

Samo granie na komórce jest dużo przyjemniejsze, niż myślałem. Trzymając komórkę mniej więcej tak jak pada od konsoli, lewym kciukiem sterujemy postacią, a prawym klikamy skille. Twórcy zaimplementowali zresztą możliwość podłączenia pada przez bluetooth, co bardzo polecam. Już od czasu Diablo 3 na konsole poprzedniej generacji, wiadomo, że gra na padzie w hns jest nadzwyczaj przyjemna.

Diablo Immortal - ostatni gwóźdź do trumny Blizzarda?

Diablo 3: Immortal?

Skojarzenie z Diablo 3 nie jest przypadkowe. Na pierwszy rzut oka widać, że sporo assetów graficznych jest wprost wzięta od kuzyna z PC. Na szczęście nie wszystko: lokacje, które zwiedzimy, będą kompletnie nowe, to raczej w riftach można będzie znaleźć znajome miejsca. Możliwości platform mobilnych oczywiście nie są jakieś wielkie, ale grafika wygląda ładnie, a gra nawet pozwala wybrać ustawienia jakości, żeby np. oszczędzać baterię.

Diablo Immortal stroni od żywych/jaskrawych kolorów, co dodaje mrocznego klimatu. Wpisuje się w to wszystko dobrze dobrana muzyka, która od razu po pierwszych dźwiękach wyda się idealnie pasująca do serii.

Diablo Immortal vs. Diablo 3

Na tym na dobrą sprawę możemy skończyć porównania. Może wam się to wydać zaskakujące, ale Diablo Immortal jest dużo lepsze od Diablo 3. Poważnie, co jest w Diablo 3 do roboty? W kółko rifty i bounty. Tyle. Tutaj Blizzard zaszalał. DI jest absurdalnie bogate w content. Na tyle, że od pierwszych leveli będziecie absolutnie zasypywani questami wskazującymi drogę do kolejnej atrakcji. Posłuchajcie mojej rady: nie przejmujcie się i grajcie, jak chcecie.

Wraz z upływem czasu zdążycie wszystko poznać, nic wam nie ucieknie, nic nie stracicie.

Piekielnie dużo contentu

Od czego zacząć? W Diablo Immortal oczywiście też są rifty i bounty. Zwykłe rifty to jednak nic innego jak dobrze zakamuflowany lootbox (o tym szerzej w osobnym artykule o mikrotransakcjach). Challenge rifty to za to jednorazowe wyzwania ze stale zwiększającym się poziomem trudności. A bounty… to bounty. Nic nowego.

Nowości są gdzie indziej: dostajemy dungeony, rajdy, pvp, Circle of Strife, pomniejsze aktywności, eventy i dodatkowe questy na mapach, a w przyszłości również eventy sezonowe. Dungeony są już w tym momencie chyba w każdej grze, nie ma tu zaskoczenia. Jest ich osiem, każdy ze swoimi bossami i taktykami. Warto tu jednak dodać, że nie stanowią one wyzwania, by się tą taktyką przejmować. Stanowią za to źródło itemów setowych, więc spędzicie w nich dużo czasu… bardzo dużo.

Osobno są rajdy. Dwa dotychczas dostępne pokazują, że tu już dla odmiany jest duże wyzwanie. Co prawda taktykę na oba można sprowadzić do standardowego “nie stój w gównie”, to jednak jest dużo oneshotujących mechanik, które nie pozostawiają miejsca na błędy. Z drugiej strony wszystko można  przeskoczyć odpowiednią ilością gearu i leveli. Jak masz z czymś problem, to wróć za jakiś czas.

Diablo Immortal - ostatni gwóźdź do trumny Blizzarda?

PvP. Chciałbym powiedzieć o tym coś dobrego, gdyż wiem, jak ważne jest dla wielu. Battlegroundy są jednak słabe. I to nie z powodu rozwarstwienia gearu, ale z powodu designu. Jest jedna mapa i dwie drużyny: atakujący i broniący. Atakujący najpierw muszą pokonać trzech bossów PvE, następnie udanie eskortować jednego z dwóch bossów, aby odblokować trzecią fazę, gdzie trzeba zniszczyć specjalny kryształ.

Broniący oczywiście bronią tego wszystkiego, z tym że… Gdy dojdą do pierwszych bossów, dwóch powinno już nie żyć, więc trzeci to formalność.

Pokonanie bossów przesuwa spawn point atakujących, co sprawia, że broniący nagle znajdują się w pułapce i ponownie mają daleko do obrony kolejnej fazy. Druga faza to najlepszy moment: mamy tu miejsce na podejście taktyczne i porządne PvP. Natomiast trzecia faza, to znowu klops.

Zbić HP kryształowi, to żaden problem. Co prawda jest zaimplementowane ograniczenie w ilości śmierci, aby nie rzucać się na to, jak mięsem armatnim, ale jeśli dotarliście do tego momentu to i tak już jest po zawodach.

Specjalne eventy: jak to w mobilnej grze f2p. Będą. Podczas bety mogliśmy spróbować jednego z nich i wyglądało to mocno standardowo. Daily questy, za które zdobywało się specjalną czasową walutę, którą wymieniało się za specjalne nagrody, które po prostu poszerzały codzienny wachlarz możliwości.

Korupcja! Nepotyzm! Kolesiostwo!

Na szczególną uwagę zasługuje tutaj Circle of Strife: jest to spór między dwiema frakcjami: nieśmiertelnymi (immortals) oraz cieniami (shadows). W zamierzchłych czasach Zachodniej Marchii zostali powołani do życia Nieśmiertelni, którzy mieli strzec porządku. Duża moc wiąże się z wielką odpowiedzialnością, stąd twórca przewidział, że nieśmiertelni będą podatni na korupcję. W tym celu stworzył również bractwo cieni, którzy w zaułkach miasta szkolą się, aby w odpowiednim momencie dokonać zamachu stanu i pokonać skorumpowanych nieśmiertelnych. Cienie wtedy zastępują nieśmiertelnych, a cykl zaczyna się od nowa.

Szczerze mówiąc, jestem pod gigantycznym wrażeniem, w jaki sposób zostało to zaimplementowane. Frakcja nieśmiertelnych to tak naprawdę jedna duża gildia, z jednym liderem, który podejmuje wszystkie najważniejsze decyzje. To wiążę się z tym, że funkcjami doradczymi obdzieli kolegów lub ludzi mu zasłużonych. Nieśmiertelni mają też dostęp do skarbca. Z niego raz na tydzień można dostać jeden wybrany item.

Jeśli więcej osób zgłosi się po ten item, przydziela go lider. Może już widzicie, do czego to zmierza: design nieśmiertelnych wręcz sprawia, że przeważa tam cwaniactwo, kolesiostwo i ogólnie korupcja.

Z drugiej strony mamy frakcję cieni. Tych jest kilkanaście razy więcej i już między sobą konkurują, kto dostąpi zaszczytu rzucenia wyzwania nieśmiertelnym. Cienie po cichu dostają kontrakty na misje, gdzie będą przeszkadzać, czy wręcz eliminować nieśmiertelnych, a także napadać na ich skarbiec. Gdy nieśmiertelni mają piękny portal do swojej siedziby, w luksusowej części miasta, cienie skradają się przez boczne drzwi w portowej knajpie.

Diablo Immortal - ostatni gwóźdź do trumny Blizzarda?

Obie frakcje mają dostęp do wielkiej ilości dodatkowego contentu: jeśli cienie podczas ataku na skarbie uruchomią alarm, nieśmiertelni przyjdą go bronić (tak, to rzeczywiste PvP!), cienie mają swoich rodzaj króciutkich riftów, kontrakty, zebrania, a za zbieraną walutę zdobywają rangi, które zwiększają procentowo ich staty. Nieśmiertelni mają swoje specjalne rajdy, misje, a procentowe bonusy do statów zdobywają za globalny postęp całej frakcji.

Wszystko brzmi pięknie, chociaż nie jestem pewien, jak to wyjdzie w praniu. Podczas kilku tygodni bety, każdy zainteresowany miał okazję sprawdzić jak to grać dla obu frakcji. Odnoszę jednak wrażenie, że po premierze na serwerach jest po prostu za dużo ludzi i większość z nich nigdy nie zostanie nieśmiertelnymi.

Nie jest to kwestia trudności w obaleniu. Nieśmiertelni mogą się obronić przed cieniami, ale wtedy w następnym tygodniu cienie dostają +20% buffa, który będzie się kumulował co tydzień, aż dokona się zmiana. Co prawda pozorna “elitarność” daje dużo uroku, ale gracze o nie takie rzeczy protestowali. Na ten moment trudno powiedzieć czy takie było założenie Blizzarda, czy zobaczymy jakieś zmiany w przyszłości.

Rozwój postaci w Diablo Immortal

Oczywiście podstawowym haczykiem, który ma sprawić, że nie odejdziecie od gry to rozwój postaci. Standardowo: maksymalny level to 60, potem nieskończony grind paragon leveli. To już było. Marchewek na kiju jest jednak dużo więcej. Przede wszystkim są itemy, zmieniono jednak trochę podejście do nich w porównaniu do poprzedniej części. Przedmioty dzielą się na dwie grupy: główne i poboczne.

W pierwszej grupie możemy znaleźć legendarki, z pasywnymi bonusami, które zmieniają działanie skilli. Bonusy można “wyssać” i ustawić taki jaki chcemy, dzięki czemu odpada nam częsty dylemat: “lepsze staty czy odpowiednia pasywka”. W drugiej grupie za to występują setówki, które dropią z bossów w dungeonach i można je farmić. Świetne ułatwienia, które pozwalają skupić swój czas na grindzie w innych miejscach.

Grindu jest tu wciąż sporo, ale to przecież Diablo, więc zero zdziwienia. Grindować będziemy zwykłe gemy, gdyż każde trzy gemy można zmienić w gem wyższego poziomu z większymi bonusami. Grindować będziemy upgrady itemów: zbierajcie wszystkie itemy, zawsze się przydadzą. Na szczęście w opcjach można ustawić automatyczne podnoszenie wszystkiego. U kowala przemielicie je na potrzebne materiały.

Co piąty level itemu dostaniecie w nim dodatkową losową pasywkę (można zmieniać na inną losową). Jeśli powyżej 15 levelu przedmiotu będziemy mieli trzy pasywki z jednego rodzaju, dostaniemy dodatkowy bonus, np. trzy pasywki do zwiększenia obrażeń dają szansę na przywołanie hydry.

Diablo Immortal - ostatni gwóźdź do trumny Blizzarda?

Innym nowym sposobem na zwiększenie mocy postaci są naczynia z mocą Horadrimów. W pewnym momencie zaczniecie je powoli zdobywać, a następnie można je (a jak!) upgradować. Upgradować można również legendarne gemy, które mogą wypaść na końcu rifta. Te dają proste bonusy do statów oraz ciekawe pasywki. Niestety wiąże się też z nimi duży minus – to właśnie one są największą przynętą, aby wieloryby (whale) wydawały pieniądze na grę.

Grając f2p, całkiem sprawnie uzbieramy komplet sześciu, aby nie odstawać statami od reszty, ale raczej trudno będzie dopasować pasywki pod build.

Upgradować można również item, który pozwala nam walczyć w rajdach. On też daje bonusy do statów. Co zmianę cyklu dostaniecie bonus, na podstawie tego, jak się udzieliliście w konflikcie. Jak widzicie, moc można zwiększać na multum sposobów, a pamiętajcie, że tak jak pisałem przy Circle of Strife – tam też są mechaniki, które dają boosta do statów.

Mobilne Diablo od strony technicznej

Gra stoi na wysokim poziomie. Szczerze mówiąc, od premiery nie spotkałem już żadnego błędu w apce na komórki. Sporo błędów jest za to w apce pecetowej, która jest… dziwna. To w sumie w jakiś pokraczny sposób emulowana apka z androida, która się po prostu rozciąga. Ze względu na przekątną telefonów wygląda świetnie na monitorze ultra wide, ale aż boję się pytać jak to wygląda na standardowej panoramie, bo nie można jeszcze zmieniać rozdzielczości.

Apka pecetowa to spory plus, ale jest jeszcze w becie i wymaga sporo pracy.

Mikrotransakcje – słoń w składzie porcelany?

Są, nie da się ukryć. Ale wiecie co? Nie uważam, że są tak złe, jak uważają streamerzy żyjący z dramy. Ba, nie uważam wręcz tej gry za P2W. Mówię to jako człowiek, który spędził mnóstwo czasu w becie oraz gra od premiery i nie wydał ani grosza. Jasne, w zero-jedynkowym świecie preferowałbym, żeby mikrotransakcje nie istniały. Trzeba jednak pamiętać, że to gra free to play i na czymś zarobić musi.

To dobrze, że celuje akurat w whale, a nie przeszkadza normalnym graczom. Powiem więcej: pewnie mało kto to wie, ale Blizzard posłuchał opinii po becie i dokonał zmian, dzięki którym graczom f2p jest np. łatwiej zdobyć legendarne gemy.

Fragment, którego wielu z was się pewnie nie mogło doczekać. Jednak mikrotransakcje to tak głęboki temat, że pozwolę sobie je opisać w osobnym artykule – o mikrotransakcjach 🙂

To nie Diablo IV

Gdyby Blizz porządnie się zastanowił i zapowiedział Diablo Immortal w lepszy sposób, pewnie mielibyśmy teraz absolutnie uwielbianą grę. Tymczasem mamy tytuł z chyba największym negatywnym piarem w historii, który jednocześnie bije wszelkie rekordy w dziedzinie gier na mobilki.

I co najlepsze: nie jest to w żaden sposób zła gra. Przeciwnie – jest bardzo dobra i bardzo wciągająca. Wydaje się wręcz lepiej dopasowana do współczesnego rynku gier niż monotonne Diablo 3. Rozwój postaci jest prawdziwie nieskończony i to na wiele różnych sposobów.

Mam cichą nadzieję, że jest to wręcz jakaś oznaka małego renesansu. Od kiedy Microsoft przejął Acti-Blizz, wydaje się, że zarządzanie przeszło w odpowiednie ręce. Overwatch 2 będzie darmowy, aby jakoś przykryć fakap, którym była próba wyciągnięcia od ludzi kasy jak za pełną grę. Pojawiają się zapowiedzi o tym, że remaster Warcrafta 3 zostanie naprawiony.

Deweloperzy z Microsoftu na twitterze nawet ćwierkają, że z chęcią by się zajęli Heroes of the Storm… ale w to uwierzę, jak zobaczę.

Diablo Immortal nie jest grą idealną, ale nie musi. Ostatecznie to gra na mobilki, której targetem są inni ludzie, niż ci, co czekają na Diablo 4. Jeśli jednak stopień dopracowania i przemyślenia tej gry przełoży się w jakikolwiek sposób na Diablo 4, to nie wiem jak wy, ale ja się nie mogę doczekać.

Mogę z pełnym spokojem wystawić Diablo Immortal ocenę 7/10: to bardzo przyjemny pochłaniacz czasu.

Zalety

  • Zaskakująco olbrzymia ilość contentu
  • Przemyślany i rozbudowany rozwój postaci
  • Circle of Strife!

Wady

  • Mikrotransakcje. Czego by nie powiedzieć, to jednak duży minus

Źródła wszystkich obrazków i screenów: https://diabloimmortal.blizzard.com/pl-pl/#   

Share:

administrator

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany.